|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ulubione
|
piątek, 12 marca 2010
Manchester United - AC Milan 4:0 (1:0) Relacja:
II POŁOWA
90' blisko bramki honorowej, ale sędzia odgwizdał spalonego Inzaghiemu 88' GOOOOOOL !!! 4:0 dla MU. Darren Fletcher strzelił z bliska głową po fantastycznym dośrodkowaniu Rafaela na długi słupek 85' Flamini nie wytrzymuje psychicznie i coraz bardziej agresywnie atakuje zawodników MU 82' piękna akcja Manchesteru. Nani dograł ze skrzydła do Valencii, ten podał piętą do tyłu do Fletchera. Wielka szkoda, że Szkot nie trafił w bramkę Milanu. 75' Fantastyczny strzał Beckhama z woleja, jednak na jego nieszczęście uderzenie było zbyt czyste i piłka z olbrzymią prędkością poszybowała prosto w Van der Sara 71' żółta kartka dla Ronaldinho za brzydki faul na Rafaelu 71' Thiago Silva stracił niedaleko własnej bramki piłkę, ale dogonił Naniego i naprawił swój błąd 66' podwójna zmiana w MU: schodzi Neville i żegnany owacjami Rooney, który jest prawdziwym katem Milanu, bo jak inaczej nazwać strzelenie mediolańczykom 4 bramek w dwumeczu. Na boisko wchodzą Rafael i Berbatow 64' David Beckham wchodzi w miejsce Abate. Becks dostaje w swym byłym 'domu' owacje, choć przy pierwszym kontakcie z piłką słychać też głośne buczenie. Jego wejście na boisko, w obliczu wyniku 0:3, i tak już jednak nic nie zmieni 59' GOOOOOL !!! 3:0 dla MU. Gwóźdź do trumny Milanu wbija Park Ji-Sung, strzelając z ostrego kąta tuż przy długim słupku i wykorzystując tym samym znakomitą akcję i prostopadłe podanie Paula Scholesa 58' Znów rajdem po lewej stronie popisał się Nani. Tym razem jednak Abbiati zdołał zdjąć piłkę z głowy napastników Manchesteru. 49' Leonardo nie ma wyjścia - musi wzmocnić siłę ataku. W miejsce Bonery na boisku pojawił się Seedorf.
46' GOOOOOL !!! Roooney podwyższa na 2:0 i Milanowi pozostały już tylko marzenia. Wayne otrzymał znakomite podanie z lewej strony od Nanie;go i był minimalnie szybszy od wychodzącego na 8. metr Abiattiego. Włochom pozostało tylko patrzeć jak piłka leniwie wtacza się do bramki. Minęło zaledwie 50 sekund od gwizdka!
I POŁOWA 45' końcówka I połowy lekko się ożywiła, ale drugi oddech jaki złapały obie ekipy, gwizdkiem musiał przerwać sędzia 42' Pirlo miał piłkę przy nodze kilka metrów od bramki Sara, ale tylko przez ułamek sekundy 40' tempo wyraźnie spadło, słabo gra Ronaldinho, Rooney i Scholes też jakby mniej aktywni ale ci dwaj ostatni przynajmniej mają teraz awans w kieszeni. Beckham tymczasem nerwowo spogląda z ławki rezerwowych - pewnie wejdzie w II połowie, bo kto ma zmienić obraz gry jak nie on? 35' wciąż dużo walki, ale ostatni kwadrans był bardzo ubogi w sytuacje podbramkowe 34' Trzeszczą kości na boisku. Przed chwilą Vidic ucierpiał w starciu z Flaminim. 25' Parki Ji Sung nie do końca zrozumiał intencje podającego Valencii i mimo, że działo się to w polu karnym gości, to akcja spaliła na panewce 24' dobra interwencja w obronie Thiago Silvy po rzucie rożnym wykonanym przez Valencię 20' bardzo groźne uderzenie Pirlo z dystansu i zasłoniony Van der Sar miał kłopoty ze złapaniem piłki 18' kolejna świetna interwencja Rio Ferdinand w obronie 13 GOOOOOL !!! Rooney'a, 1:0 dla MU i Milan jest pod ścianą. "Biały Pele" zamienił kapitalne dośrodkowanie Nevilla z prawej strony na precyzyjne uderzenie głową z 11 metrów. Manchester United zasłużył na prowadzenie. Rooney jest w wyśmienitej formie. 10' Abbiati broni niebezpieczne uderzenie Nani'ego z 20 metrów. 7' kolejna dobra akcja MU a właściwie Nevilla, którego strzał lewą nogą z 18 m poszybował pół metra nad poprzeczką. Wystarczyło to by podnieść publikę na równe nogi 6' rozochocony Rooney oddał już drugi strzał, ale tym razem odpalił na wiwat 3' dobra akcja Rooneya i niewielka pomyłka Anglika przy strzale z 17 m Przed meczem: W Milanie nie zagra Pato, MU zagra zaś z Nevillem, którego występ stał pod znakiem zapytania
Wynik 3:2 z pierwszego spotkania bez wątpienia jest dobrą zaliczką, lecz trzeba pamiętać, że Mediolańczycy mają jeszcze 90 minut na odwrócenie losów dwumeczu, które z pewnością wykorzystają na maximum swoich umiejętności. Rozgrywane w weekend potyczki ligowe były dobrą okazją do zademonstrowania swoich umiejętności i przestraszenia przeciwników przed środowym rewanżem. Niestety oba teamy przede wszystkim postraszyły swoich kibiców. „Rossoneri” po bardzo nudnym meczu bezbramkowo zremisowali z Romą, z kolei podopiecznym sir Alexa Fergusona wiele kłopotów sprawił beniaminek z Wolverhampton, który 73 do minuty stawiał dzielny opór gościom z czerwonej części Manchesteru. Bez Massimo Oddo oraz Kachy Kaladze, za to z Alexandrem Pato i Clarencem Seedorfem gracze Milanu wybiegną na murawę Old Trafford. Szczególnie powrót Brazylijczyka będzie sporym wzmocnieniem. W Seria A wychowanek Internacionalu strzelił już 12 bramek i wraz ze swoim rodakiem Ronaldinho będzie próbował sforsować defensywę United. Bronić wywalczonej zaliczki czy ruszyć do ataku by jak najszybciej przypieczętować awans do ¼ finału? Takie pytanie stoi przed Szkockim szkoleniowcem „Red Devils”. Argumenty świadczące na korzyść gry pasywnej to przede wszystkim kontuzje wielu zawodników. Nie wiadomo w jakim stanie jest kolano Rooneya, ręka Giggsa uniemożliwia mu dzisiejszy występ, wykluczony do końca sezonu jest Owen, a Michael Carrick musi odpokutować czerwoną kartkę, którą zobaczył we Włoszech. Jakby tego było mało naderwany mięsień wyeliminował, ofensywnie usposobionego obrońcę, Rafaela. W związku z powyższym możliwości ofensywne United znacznie się uszczupliły. Jednak swoich zwolenników ma też taktyka zakładająca postawienie na atak. Gra przed własną publicznością na pewno doda skrzydeł formacji ofensywnej. Im szybciej strzelona bramka, tym lepiej. Gol na 1:0 nieco zrzuci presję ciążąca nad piłkarzami Fergusona. To z kolei sprawi, iż „nasi” będą mogli uspokoić grę i zmusić „Rossonerich” do bezproduktywnego biegania. Trzeba wierzyć w doświadczenie bossa, który na pewno znajdzie konsensus pomiędzy jednym a drugim. Nie w sposób nie wspomnieć o powrocie Davida Beckhama na Old Trafford. „Becks” po 7 latach tułaczki w końcu będzie miał możliwość pokazania się w „Teatrze Marzeń”. Możemy być pewni królewskiego powitania przez widownie obesrwującą dzisiejsze spotkanie, bo takowe byłemu skrzydłowemu Manchesteru z całą pewnością się należy. Do prowadzenia dzisiejszego pojedynku UEFA wyznaczyła Massimo Busacce. Szwajcar, władający aż pięcioma językami, należy do ścisłej światowej czołówki pod względem sędziowania. To on gwizdał zeszłoroczny finał w Rzymie, w którym Barcelona wypunktowała Manchester. W tej edycji 41-latek prowadził spotkania Juventusu z Bayernem oraz Barcelony z Interem. Starcie Manchesteru z Milanem transmitować będzie telewizja Polsat. Tak więc o 20:45 wszyscy meldują się przed swoimi telewizorami i trzymają kciuki za „Czerwone Diabły”. Składy: Wypowiedzi przedmeczowe
Konfrontację tych dwóch ekip bez wahania można nazwać starciem gigantów. „Rossoneri” to siedmiokrotny tryumfator tych rozgrywek, z kolei „Czerwony Diabły” wygrywały puchar trzykrotnie. Suma wygranych turniejów przez te dwie drużyny sprawia, iż żadna z pozostałych konfrontacji nie może im dorównać pod tym względem. Mało tego, to właśnie ten dwumecz zgromadzi największą liczbę kibiców na trybunach. Aż 161 tysięcy sympatyków futbolu będzie miało możliwość odczucia na własnej skórze atmosfery szlagierowego zapowiadającego się widowiska. W ostatnich latach United dwukrotnie napotykało Milan w drodze do finału Champions League i niestety za każdym razem lepszy okazywał się klub z Mediolanu. W sezonie 2004/2005 oba teamy grały ze sobą, podobnie jak teraz, w 1/8 finału. I zarówno pierwszy mecz na Old Trafford jak i rewanż na San Siro zakończyły się jednobramkowymi wiktoriami „Czerwono-czarnych”. Z tamtej potyczki najgorzej wspominany jest argentyński napastnik Hernan Crespo, zdobywca zwycięskich goli. Drugi pojedynek miał miejsce dwa sezony później. Jednak stawką rywalizacji była możliwość gry w finale, który był rozgrywany na stadionie olimpijskim w Atenach. Pierwszy mecz ponownie rozgrywano w Manchesterze. 24 kwietnia 2007 roku po arcyciekawym pojedynku, trzymającym w napięciu do ostatniej minuty, lepsi okazali się gospodarze odnosząc zwycięstwo w stosunku 3:2. Dla „Red Devils” bramki zdobyli Ronaldo i dwie Rooney, który w ostatniej akcji ustalił wynik spotkania. Trafienia dla Milanu były autorstwa Kaki. W takiej sytuacji rewanż zapowiadał się niezwykle emocjonująco. Niestety starcie na włoskiej ziemi okazało się dość jednostronnym widowiskiem. Zespół prowadzony przez Carlo Ancelottiego bez większych problemów wygrał 3:0, a w finale pokonał angielski Liverpool odnosząc, wyżej wspomniany, siódmy triumf w LM. Dzisiejszy Milan różni się diametralnie od tego z ubiegłych lat. Przede wszystkim nie ma już Kaki i Carlo Ancelottiego. Te dwie postacie były najważniejszymi architektami sukcesów zespołu. Oczywiście mediolańczykom nie brakuje klasowych piłkarzy w kadrze, nie mniej jednak jakość i styl gry jest widocznie słabszy gołym okiem. W poprzedniej fazie rozgrywek podopieczni Leonardo uplasowali się za Realem Madryt, a przed Olimpique Marsylia i FC Zurich. W tej grupie losy awansu rozstrzygnęły się dopiero w ostatniej serii gier. W swoim ostatnim meczu ligowym „Rossoneri” pokonali Udinese 3:2. Tamto spotkanie uważnie obserwował sir Alex Ferguson i z pewnością zwrócił uwagę na Ronaldinho, który mimo tego, iż gola nie zdobył, to dwukrotnie asystował przy trafieniach swoich kolegów z zespołu. Poza nim popis swoich umiejętności zaprezentował niedoszły diabeł Klass-Jan Huntelaar, autor dwóch goli oraz Pato, który również wpisał się na listę strzelców. Jednak ani Ronaldinho, ani Huntelaar nie wzbudzają takiego zainteresowania mediów jak David Beckham. Anglik, który opuścił Old Trafford w lecie 2003 roku będzie miał możliwość zagrania przeciwko swojej byłej drużynie po raz pierwszy. Niestety jego występ stoi pod dużym znakiem zapytania. „Becks” popadł w niełaskę brazylijskiego szkoleniowca po przegranych derbach Mediolanu. Od tamtego momentu zalicza jedynie kilkunastominutowe epizody. Brak tego barwnego zawodnika bez wątpienia będzie dużą stratą dla całego widowiska. W przeciwieństwie do włochów, ekipa z Old Trafford swoją grupę wygrała gromadząc na swoim koncie 13 punktów. Podopieczni Fergusona bez większych problemów wyprzedzili CSKA Moskwę, VFL Wolfsburg i Besiktas Stambuł. Z zamiarem strzelenia chociażby jednego gola na San Siro przyjeżdżają piłkarze Menchesteru United. Jak pokazuje historia mecze na półwyspie apenińskim do najłatwiejszych nie należą. Dość powiedzieć, że od początku istnienia Ligi Mistrzów „Czerwone Diabły” tylko jeden jedyny raz odniosły zwycięstwo na boiskach Italii. Miało to miejsce podczas pamiętnego meczu z Juventusem w Turynie w 1999 r. Reszta wyjazdów kończyła się przeważnie porażkami. Sir Alex Ferguson przy ustalaniu kadry na to jakże ważne spotkanie pominął Nemanje Vidića i Andersona. Przypuszczenia angielskich mediów rozpisujących się o konflikcie szkota ze swoimi podopiecznymi okazują się prawdą. Brazylijczyk ma żal do managera o zbyt małą ilość szans do gry, z kolei Serb domaga się podniesienia gaży do ponad stu tysiecy funtów tygodniowo. W przeciwnym razie chce odejść na Santiago Bernabeu. Takie zachowanie zdenerwowało Szkota, który postanowił odnunąć dwójkę nipokornych zawodników od składu. Oprócz tej dwójki w Manchesterze pozostali knruzjowani Giggs, O’Shea i Hargreaves. Do prowadzenia wtorkowego hitu, UEFA wyznaczyła pana Olegario Benquerenca. Portugalczyk już dwukrotnie gwizdał pojedynki „Czerwonych Diabłów. Wygrany mecz z Aalborgiem w Danii i remis z rosyjskim CSKA w Manchesterze. 41-latek nigdy nie prowadził spotkania z udziałem Milanu. Pierwszy gwizdek punktualnie o 20:45. Składy
Wypowiedzi przedmeczowe
Beckham comes back!Wydarzeniem, które od momentu losowania jest na ustach kibiców oraz czołówkach tabloidów to powrót Davida Beckhama na Old Trafford. Becks wraca na stare śmieci jako piłkarz Milanu, mając przed sobą perspektywę zagrania ostatniego meczu w karierze w Teatrze Marzeń. Legenda Czerwonych Diabłów z pewnością liczy na miłe powitanie ze strony fanów, ale gdy sędzia zagwiżdże po raz pierwszy nie będzie mowy o żadnych sentymentach. Sam Beckham nie podgrzewa zbytnio atmosfery przed batalią o ćwierćfinał Champions League. Wręcz przeciwnie. Zapewnia o swoim przywiązaniu do macierzystego klubu i zaręcza, że w przypadku strzelenia gola w nadchodzącym dwumeczu nie będzie okazywał radości.
Cóż.. pewien Argentyńczyk, grający w ekipie rywala zza miedzy powinien uczyć się dobrych manier i okazywania szacunku od Becksa. Myślę, że Ferguson jest skupiony głównie na rozpracowaniu zespołu Leonardo, ale z pewną satysfakcją przyjmie fakt utarcia nosa byłemu podopiecznemu. Czas rewanżuMimo, że na pierwszy plan wysuwa się wspomniany powrót Beckhama, to trzeba pamiętać, że Manchester ma niewyrównane rachunki z drużyną z Mediolanu. Transferowe telenoweleLato już dawno za nami. Część z nas wspomina jeszcze te dwa miesiące z różnych względów. Nam – kibicom zawsze kojarzy się ono z brakiem emocji czysto piłkarskich i czekaniem na ruchy transferowe ukochanych ekip. Fanom Czerwonych Diabłów sen z powiek spędzała saga transferowa związana z najlepszym piłkarzem świata Cristiano Ronaldo. Admiratorzy talentu Portugalczyka czekali na oficjalny komunikat rzecznika prasowego Realu Madryt, okupując serwisy internetowe 24 godziny na dobę. W końcu oficjalna strona Manchesteru United podała informację, że klub zaakceptował rekordową ofertę Królewskich. W większości miejsc w stolicy Hiszpanii wybuchła euforia, pojawiła się przecież nadzieja na pierwszy od wielu lat awans Realu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Odmienne nastroje panowały w czerwonej części Manchesteru, gdzie część kibiców nie mogła pogodzić się z odejściem największego gwiazdora zespołu. Nie tylko na Old Trafford trwała burza związana z letnim okienkiem transferowym. Na Półwyspie Apenińskim całe Włochy żyły przejściem Kaki do.. Madrytu (gdzież by indziej?) Pół Mediolanu w jednej chwili zwątpiło w sukcesy Milanu w zbliżającym się sezonie. Jak do tej pory czarny scenariusz nie sprawdził się w żadnym z obozów. Obie drużyny radzą sobie więcej niż przyzwoicie. Ronaldo i Kaka stanowili o sile swoich zespołów przez wiele sezonów a ich odejście było traktowane przez wielu jako koniec pewnej ery oraz początek chudych lat. Powrót do dyspozycji Ronaldinho i życiowa forma Rooneya pozwalają na jakiś czas zapomnieć kibicom o dawnych idolach. Starcie młodości z doświadczeniemWszyscy pamiętamy ostatni finał Ligi Mistrzów. Manchester United kontra Barcelona, czyli.. pojedynek dwóch wielkich piłkarzy. To na Messim i Ronaldo skupiała się uwaga całego piłkarskiego świata. Gdzieś w tyle pozostawiona została rywalizacja pomiędzy trenerami obu teamów. Grający nieziemską piłkę gracze z Katalonii nie pozostawili złudzeń rywalom z deszczowej Anglii. Sir Alex Ferguson przegrał pierwsze starcie z trenerskim młokosem. Majowy pojedynek Fergusona z Pepem nie był jednak zbyt wyrównany. Nie mamy się co oszukiwać, więcej indywidualności, które jednym zagraniem mogą odmienić losy meczu miała Blaugrana. Nie zmienia to faktu, że Guardiola mądrze zestawił jedenastkę i nie pozwolił rozwinąć skrzydeł rywalom. Zdaje się, że młodość ponownie zderzy się z doświadczeniem w nadchodzącym pojedynku Manchesteru z Milanem. Leonardo nie rozpoczął pracy w Mediolanie w spektakularny sposób. Przegrywał mecz za meczem i zdążył zobaczyć pod jaką presją przyszło mu pracować. Można znaleźć tu analogię do początków pracy Sir Alexa Fergusona na Old Trafford. Prasa była bezlitosna, ale sam Leonardo zamknął usta krytykom, zmieniając wkrótce oblicze Milanu. Obecnie Rossoneri grają piłkę ładną dla oka a siłą zespołu jest doświadczenie pomieszane z młodością. Dodając jeszcze szczyptę finezji w postaci nieobliczalnego Ronaldinho otrzymujemy całkiem solidny zespół, z którym nie będzie łatwo wygrać. Mecz pod znakiem niewiadomychWtorkowy wieczór w Mediolanie da odpowiedź na wiele pytań i pokaże rzeczywistą siłę obu drużyn. Rywalizacja będzie toczyła się na wielu płaszczyznach, ale najważniejszy będzie oczywiście wynik meczu. Na San Siro kibice Manchesteru będą liczyć na dobry mecz, korzystny wynik i zmazanie niekorzystnego wrażenia z ostatniego pojedynku na tym obiekcie. Jeśli nie wydarzy się żadna katastrofa to powinniśmy być dobrej myśli i liczyć na wypracowanie drobnej zaliczki przed rewanżem. Niech ekipa Fergusona pokaże prawdziwie diabelskie oblicze!
piątek, 05 marca 2010
TOMASZ KUSZCZAK jest pierwszym polskim piłkarzem, który trafił do Menchesteru United. Gdy zadzwonił do niego Alex Ferguson, nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu. - Dla takich chwil warto żyć - powtarza w wywiadach do dziś.
Do tej pory Polak konkurował, a właściwie pobierał nauki, od Edwina van der Sara. Latem przybędzie mu jednak kolejny rywal: z Watford wraca bowiem wypożyczony tam inny golkiper MU - Ben Foster, któty zbierał świetne recenzje (trafił ostatnio do szerokiej kadry reprezentacji Anglii), i teraz zapowiada walkę o miejsce w bramce MU. - Jeszcze nigdy w Manchesterze Utd nie było takiej sytuaji, by w drużynie było aż trzech takich dobrych bramkarzy. Niepodważalną pozycję ma w niej jednak Holender - mówi Stuart Matherson z dziennika ,,Manchester Evening Nwes". - Po odejściu Petera Schmeichela Alex Ferguson długo szukał jego następcy. W tym czasie przez Old Trafford przewinęło się chyba z dziesięciu golkiperów, ale żaden nie dorównał klasą Duńczykowi, aż w końcu przyszedł van der Sar. Kuszczak i Foster są bramkarzami podobnej klasy i skazani są na walkę o miejsce na ławce rezerwowych - tłumaczy. Czy to oznacza, że Kuszczak na stałe miejsce w bramce MU będzie czekał do końca sezonu 2007/2008, czyli do momentu zapowiadanego zakończenia kariery przez Holendra? - Wszystko na to wskazuje. Co prawda w tym roku Tomasz rozegrał więcej meczów niż się mógł spodziewać, ale spowodowane to było kontuzjami Holendera. Tym bardziej to dla Polaka przykre, że swoimi występami zrobiłna wszystkich duże wrażenie. Van der Sar cieszy się jednak bezgranicznym zaufajniem Fergusona i dopóki sam nie powie ,,that's it!" , raczej nic się tu nie zmieni - przekonuje Matherson. Tymczasem w Birmingham pojawią się głosy, że być może Kuszczak jesienią wruci do West Bromwich , któtry szykuje się do powrotu do Premiership - oczywiście na zasadzie wypożyczenia. - Jest to jakaś opcja, bo Foster ma już dość wypożyczeń i raczej nigdzie się nie ruszy. Z drugiej strony dla Tomasza byłby to krok w tył - mówi angielski dziennikarz. - Zarówno dla Tomasza jak i Bena będzie to trudna sytuacja - przekonuje.
czwartek, 04 marca 2010
czwartek, 14 czerwca 2007Podobno Cristiano Ronaldo powiedzial, że gustuje w dziewczynach znających się na piłce nożnej. Ostatnio mówil dziewczynie ze ma trening a ta od razu z nim zerwała dziwna dziewczyna. Kocha on podobno fanów Manchesteru United, dlatego chce znależć nową dziewczyne która go zrozumie czyli taka, która zna sie na jego pasji.Najbardziej Cristiano Ronaldo lubi młode fanki czyli takie dziewczyny, którym po roku nie wypału klubu im sie nie znudzi, ale takie które klubowi kibicuja do końca.
Andrzej Dawidziuk, trener bramkarzy w sztabie Leo Beenhakkera, pozytywnie ocenił występ polskich piłkarzy w wygranym meczu 2-0 z Bułgarią. Jego zdaniem, w grze zespołu widać było ''rękę trenera Smudy".![]() "Cieszy przede wszystkim korzystny rezultat, zwycięstwo było jak najbardziej zasłużone. Daleki jestem od zachwytu nad stylem, daleki jestem od oceny zgrania tego zespołu czy płynności akcji. Nad tym trzeba będzie jeszcze trochę popracować. Ale ogólnie występ reprezentacji należy ocenić jak najbardziej pozytywnie" - powiedział Dawidziuk. Dawidziuk zauważył, że powoli widać już rękę nowego selekcjonera i styl gry, jakie preferowały drużyny prowadzone przez Franciszka Smudę. "Reprezentacja jest jeszcze na etapie selekcji. Wczoraj pojawiło się kilku nowych zawodników w porównaniu do składu, jaki dysponował selekcjoner na turnieju w Tajlandii. Z drugiej strony, w meczu przeciwko Bułgarii widać było już rękę trenera Smudy. Jest to podobny styl, do tych, które prezentowały wcześniej zespoły klubowe prowadzone przez niego - zagęszczony środek pola, zawodnicy nieźle zaawansowani technicznie. Taki będzie też chyba styl naszej reprezentacji. Teraz rolą zawodników jest dostosowanie się do tego stylu" - dodał Dawidziuk, pracujący obecnie w Młodzieżowej Szkole Piłkarskiej w podpoznańskich Szamotułach. Asystent byłego selekcjonera reprezentacji ciepło wypowiadał się o postawie bramkarza Tomasza Kuszczaka. "Przede wszystkim nie stracił bramki - to ogromna zasługa i jego, i całego bloku defensywnego. Na plus należy zapisać Tomkowi działania ofensywne. Uruchomienie szybkiego ataku poprzez bardzo długie podanie do Roberta Lewandowskiego, który później świetnie wypatrzył Kubę Błaszczykowskiego - ta akcja i bramka jest w dużej mierze zasługą Tomka. Podjął jak najbardziej właściwą decyzję" - skomentował. Dawidziuk odniósł się również do kontrowersyjnych strojów polskich piłkarzy - podopieczni Franciszka Smudy przeciwko Bułgarom zagrali w granatowych barwach. "Gdy pracowałem w sztabie Leo Beenhakkera, wyraźnie było określone, że stroje podstawowe są biało-czerwone, w których gramy u siebie. Stroje rezerwowe były całe czerwone, bądź całe białe. Zawsze były one wcześniej przez nas oglądane i akceptowane, zanim oficjalnie zostały zaprezentowane. Wprawdzie stroje nie grają, ale oglądając wczoraj mecz, trochę ciężko było mi się przyzwyczaić. Powinniśmy trzymać się naszych narodowych barw" - podsumował Dawidziuk.
Co było kluczem do sukcesów? Niewątpliwie charyzma i umiejętności Aleksa Fergusona. Ale kto wie, czy paradoksalnie większego znaczenia nie miała anielska cierpliwość klubowych władz? Przecież gdyby nie ona, Szkot zostawiłby zwolniony jakieś... 15 lat temu. A tak na Old Trafford urzęduje już 21. rok! - Ktoś kiedyś obliczył, że przeciętnie w jednym klubie trener pracuje rok i siedem miesięcy. A Alex trwa w Menchesterze już dwie dekady. To niewiarygodne! - nie może się nadziwić menedżer Liverpoolu Rafa Beniteza. A Ferguson ani mysli przejść na emeryturę. - Ja na emeryturę? Nie żartujcie - stanowczo odpowiada, zapowiadając, że będzie prowadził zespół co najmniej do 2010roku. Na taki niebywały komfort pracy (w koncu w większości klubów na świecie to prezesi decydują, kiedy zwolnić trenera) Ferguson ciężko jednak zapracował. A początki budowania futbolowego imperium w Menchesterze wcale nie były takie łatwe. Alex pojawił się w trakcie sezonu 1986/87, po zwolnieniu Rona Atkinsona. Debiut wypadł blado, bo MU przegrał 0:2 z Oxfordem i spadł na 20. miejsce w tabeli. Ostatecznie sezon zakończył na jedenastej pozycji. Później wcale nie było lepiej. Trudno dziś uwierzyć, jak wiele cierpliwości do podwładnego miał ówczesny prezes Martin Edwards, że nie zwolnił go po takich wpadkach jak choćby 1:5 w derbach z Menchesterem City. A prasa i kibice domagali siE głowy Szkota. - Chcę, żeby Manchester na lata został wielkim klubem, więc najpierw muszę zadbać o jego fundamenty, a dopiero potem myśleć o trofeach - tłumaczył Ferguson. ,,Trzy lata wymówek i ciągle nic. Do widzenia, Fergie'' - napis na transparencie wywieszonym na jednym z meczów przez kibiców wskazywał, że fani nie byli zbytnio przekonani do filozofii szkoleniowca. W podobnym tonie wypowiadała się prasa. ,,United gra najgorzej od 18 lat'', ,,Posada Fergusona wisi na włosku'' - głosiły tytuły niemal wszystkich dzienników. |